środa, 2 marca 2016

środa, 23 września 2015

Pieniądze - trzeba ich trochę mieć

"Sztuka z pieniędzmi polega na tym, że trzeba ich trochę mieć" - to zdanie gdzieś wyczytane bardzo mi odpowiada. Sprawdziłam na sobie jego prawdziwość. Kiedy nie miałam nic, moje myśli krążyły nieustannie wokół pieniędzy, a raczej ich braku. Kiedy jednak zgromadziłam już trochę środków, wtedy moja koncentracja z braku, przesunęła się w stronę dostatku, w stronę pomnażania środków i dalszego ich gromadzenia i  jakimś cudem zaczęło ich jeszcze bardziej przybywać. Dlaczego tak się stało? Z prostej przyczyny - przestałam koncentrować się na brakach, a zaczęłam myśleć w kategoriach dostatku. Bezpiecznie złożone pieniądze pozwoliły mi czuć się bogatszą, a już na pewno nie biedną. "To na czym się koncentrujesz się wzmacnia". Odłożone pieniądze pozwalają nam koncentrować się na ich pomnażaniu, a nie na ich braku. Czym prędzej zadbaj więc o to, by zapewnić sobie właściwą koncentrację.

Dlaczego trzeba mieć odłożone pieniądze? Czyli o desce ratunkowej

Idea oszczędzania zawsze była mi bliska. Rozumiałam sens oszczędzania na przyszłość, na ważne cele, dla dziecka. Była też zupełnie dla mnie jasna idea oszczędzania dla bezpieczeństwa. Przyjęłam to jako coś zupełnie naturalnego, że trzeba mieć jakieś pieniądze, żeby było bezpiecznie. Sęk w tym, że do jakiegoś czasu owo bezpiecznie miało dla mnie zupełnie inne znaczenie z prostej przyczyny - dobrze zarabiałam, miałam trochę odłożonych pieniędzy i całkiem ustabilizowaną sytuację. Z tego powodu, tak naprawdę już czułam się bezpiecznie i spotkana gdzieś idea posiadania pieniędzy, o których nikt nie wie, nawet bank, była dla mnie zupełnie niezrozumiała. Do pewnego momentu... Tym momentem stała się nagła katastrofa pod tytułem długi męża. Najpierw 30 tysięcy, a w ciągu miesiąca okazało się, że sięgają blisko 90 tysięcy złotych. Komornik zajął połowę pensji męża, bank natychmiastowo wypowiedział linię debetową na 8 tysięcy i trzeba było ją zwrócić, konta zostały zablokowane... Gdyby nie odłożone pieniądze, ta sytuacja stałaby się dramatyczna. Teraz jeszcze bardziej rozumiem, dlaczego trzeba mieć pieniądze w zapasie. Na załatanie dziur i załatwienie wszystkich ważnych spraw, które również wymagały wkładu finansowego wydałam blisko 30 tys. złotych. Miałam pieniądze na notariusza, na prawnika, na bieżące wydatki, na spłatę linii debetowej z dnia na dzień. Gdybym ich nie miała, nie wystarczyłoby środków na bieżące potrzeby.
Ta sytuacja uświadomiła mi, jak łatwo znaleźć się o krok od katastrofy. Ile Ciebie dzieli od takiej katastrofy? Gdyby nagle zabrakło Ci Twoich systematycznie spływających środków, jak długo byłbyś w stanie się utrzymać, zapłacić wszystkie swoje zobowiązania? Jeśli nie masz żadnych odłożonych pieniędzy, to od katastrofy dzieli Cię jedna pensja, a raczej jej brak. Finansowe poradniki, niezmiennie mówią o osłonie finansowej, która powinna wynosić przynajmniej 6-krotność wszystkich Twoich miesięcznych wydatków. Taka suma pozwoli Ci wyjść cało z opresji w trudnej sytuacji, choćby w takiej, w której ja się znalazłam. Zapewniam Cię, że nic jej nie zapowiadało i spadła na mnie nagle, nieoczekiwanie, bez ostrzeżenia. Nie byłabym w stanie przewidzieć, że coś takiego może przydarzyć się właśnie mnie. A jednak... stało się. Jestem wdzięczna, że kilka lat wcześniej ktoś przekonał mnie do budowania swojej finansowej osłony. Jeśli masz długi, kredyty, pożyczki, tym bardziej musisz ją zbudować. Odkładaj tyle, ile tylko możesz by jak najszybciej zbudować swoją finansową osłonę, a kiedy ją zbudujesz, zapomnij o niej i nigdy jej nie ruszaj, chyba że zajdzie taka konieczność, czego oczywiście Ci nie życzę. Dla mnie te pieniądze zwyczajnie nie istniały. Nieważne, że miałam potrzeby, zachcianki itp., nie ruszałam ich, rozumiejąc ich przeznaczenie. Na ten cel założyłam osobne konto i tam przelewałam środki na swój fundusz bezpieczeństwa. Co musisz zrobić?

  • zlicz wszystkie swoje miesięczne wydatki, uwzględniając także te większe (roczne)
  • pomnóż otrzymaną kwotę razy sześc miesięcy
  • odkładaj środki na specjalne konto (subkonto)
  • zapomnij, że te pieniądze tam w ogóle są - nie pożyczaj, nie kupuj itp.
  • jeśli nie masz nic, czym prędzej sporządź plan zbudowania swojej finansowej osłony - dwie godziny dodatkowej pracy tygodniowo mogą pozwolić Ci na odłożenie trochę grosza. Pomyśl o tym.
Ja muszę budować swoje zabezpieczenie od nowa. Wiem, że dam radę, tak jak i Ty! Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wcześniej rozumiem tego sens.

Życzę Ci powodzenia - bądź mądry i nie daj się życiu zaskoczyć!


czwartek, 16 lipca 2009

Jak napisać e-biznes plan


Przeczytaj opis tutaj

Poznaj sekret zarabiania w sieci i zaplanuj perfekcyjnie przyszłość Twojej Internetowej Firmy.

czwartek, 9 lipca 2009

Budżet domowy pod ostrzałem


Jeżeli chcesz skutecznie zapanować nad pieniędzmi, które zarabiasz, to wejdź tutaj a dowiesz się, jak zarządzać domowym budżetem tak sprawnie, żeby już po pierwszym miesiącu odczuć znaczną różnicę.

Ten prosty sposób jest niczym innym jak odpowiednią edukacją finansową, której nie przekazują w szkołach. Dzięki temu możesz w prosty sposób przestać żyć "na debecie".

  • Książka zawiera niezliczoną ilość porad i podpowiedzi, które po wdrożeniu pozwolą (w najbardziej pesymistycznym wariancie) zaoszczędzić do kilku tysięcy złotych rocznie (oczywiście w zależności od Twoich dochodów).
  • Praktycznie pod każdą radą znajdziesz sumę, którą możesz "uratować".
  • Dowiesz się, jak wykorzystać mądre gospodarowanie pieniędzmi w każdym obszarze życia.Edukacja finansowa
  • Poznasz największych ukrytych "złodziei", którzy rujnują zarobione przez Ciebie pieniądze.
    Od prozaicznych opłat, których nie musisz wnosić, po dobra konsumpcyjne, których w ogóle nie potrzebujesz.
  • Poznasz niezliczone obszary, które mogą generować dla Ciebie poważne zasoby finansowe. Będziesz w szoku, że codziennie przechodzimy obok pokaźnego pliku pieniędzy, których nie potrafimy podnieść i włożyć do portfela.

Unikalna cena:
Teraz tę książkę możesz
zdobyć za 1/3 jej wartości,
czyli nie za 59.70 zł, a tylko za 19.90 zł

Zobacz szczegóły

wtorek, 30 czerwca 2009

Myśleć jak milionerzy


Jak myśleć aby zostać milionerem?
Poznaj drogę do sukcesu Kamila Cebulskiego -
jednego z najmłodszych polskich milionerów



Kamil Cebulski w wieku 21 lat zarobił pierwszy milion

Kamil Cebulski WprostKamil Cebulski zajął 7 miejsce w rankingu "Najbogatsze polskie młode gwiazdy". Ranking opublikował WPROST 20 lipca 2008 roku (numer 29).

Kamil Cebulski uplasował się obok takich gwiazd jak Robert Kubica (kierowca F1), Maciej Lampe (były koszykarz NBA), Agnieszka Radwańska (tenisistka), Marta Domachowska (tenisistka) czy też Michał Popowicz (twórca serwisu społecznościowego nasza-klasa.pl).

Myśleć jak milionerzy

Kolejna książka Kamila Cebulskiego stanie się dla Ciebie wyjątkowa, jeżeli dostrzeżesz w niej tylko te trzy elementy, które stanowią o jej niezwykłej sile:

  • porażający skutecznością przewodnik po sposobach dochodzenia do bogactwa z zerowym stanem konta
  • motywująca lektura, która zawstydza Twoje wszystkie wymówki, które nie pozwalały Ci cieszyć się mianem milionera.
  • generalne porównanie tego co dzieje się w umysłach biednych ludzi z chemią mózgu milionerów.
Żadna książka nigdy nie zagwarantuje Ci zmian zawartości twojego portfela, jednak książka Kamila Cebulskiego gwarantuję zmianę chemii Twojego mózgu, tak aby stał się magnesem przyciągającym bogactwo do Twojego życia.

Kamil Cebulski swój pierwszy milion zarobił w wieku 21 lat. Nawet jeżeli zbytnio się nie postarasz możesz osiągnąć to szybciej. Prawdopodobnie nawet nie przeszło Ci przez myśl, że jesteś w lepszej sytuacji. Kamil gdy zaczynał nie miał do dyspozycji książki "Myśleć jak milionerzy".

Dzięki tej książce do osiągnięcia finansowego sukcesu potrzeba Ci tylko dwóch rzeczy:

Wyczuwalnego tętna i konsekwencji we wprowadzaniu tego, czego nauczy Cię w tej książce Kamil Cebulski.

Posłuchaj najmłodszego polskiego milionera i dowiedz się jak uczciwie zarobić pierwszy milion. Kliknij tutaj

środa, 24 czerwca 2009

Mądra opowieść


Pewnego razu uczeń przyszedł do swojego nauczyciela.
— Mistrzu, wiem, co chcę osiągnąć w życiu, potrzebuję tylko mapy.
Przez kilka dni uczeń opowiadał nauczycielowi o tym, czego chce.
Po tych kilku dniach nauczyciel rzekł:
— Dostaniesz mapę. Dokładnie taką, jaka pozwoli ci osiągnąć to, czego
chcesz. Zanim ją jednak dostaniesz, musisz wiedzieć jedno. Abyś dotarł
do swojego skarbu, którym są Twoje marzenia, musisz bezwzględnie wykonywać
wszystkie działania, o których ci powiem. Nie możesz nawet na
chwilę zboczyć z drogi, którą ci pokażę. Czy jesteś na to gotowy?
— Tak, mistrzu — rzekł chłopak.
— Dobrze. Przyjdź o świcie, a ja wręczę ci mapę.
Uczeń skinął głową i oddalił się do swego łóżka.
Nie mógł jednak spać, ciągle myślał i analizował. Zastanawiał się, jaka
będzie jego droga.
O świecie zapukał do drzwi mistrza.
— Wejdź, proszę. To jest mapa, a teraz ruszaj i pamiętaj o tym, by iść tą
właśnie drogą. Tam, na końcu drogi, przy skarbie, będę czekał na ciebie.
— Z radością cię przywitam!
Uczeń rozwinął zwój, który dostał, i ujrzał drogę. Widniały na niej napisy:
– Miejsce, w którym jesteś.
– Skarb, do którego podążasz.
– Przeszkody, które masz ominąć.
I wreszcie:
– Droga, którą masz podążać.
To, co się rzucało w oczy, to droga, która wiodła dookoła przeszkód.
Uczeń zaczął iść.
Szedł od świtu do nocy. Dzień za dniem. Ciągle omijając przeszkody.
Wtedy pomyślał: „Pierwszą przeszkodą jest pustynia. Pójdę na skróty,
szybciej dotrę do skarbu, a mistrz będzie ze mnie zadowolony”.
Niewiele myśląc, ruszył przez pustynię. Podróż, mimo że miała być na
skróty, trwała długo. Żar pustyni i brak wody wpłynęły na to, że nasz bohater
był wycieńczony.
W końcu dotarł do drogi, którą powinien był podążać cały czas.
„Udało mi się! Pokonałem pustynię!” — pomyślał.
Kontynuował swoją podróż, ale znów pomyślał: „Przede mną bagno. Jestem
w stanie je pokonać i dzięki temu szybciej dotrę do skarbu”.
Ruszył więc naprzód, pozornie skracając drogę.
Podróż trwała jeszcze dłużej niż poprzednio, choć dystans był ten sam.
Bagno dało mu wycisk. O mały włos, a byłby zginął, wchłonięty przez bagno,
ale uratowała go gałąź, którą chwycił.
Wycieńczony i przestraszony ponownie trafił na swoją drogę.
„Uff! Udało mi się! Została jeszcze jedna przeszkoda, może ją też pokonam?”
— myślał.
To był bardzo gęsty las: „Przecież mistrz czeka na mnie na końcu. Będzie
ze mnie dumny, że szybciej dotarłem do celu”.
Niewiele myśląc, znowu ruszył na skróty, wybierając niebezpieczną drogę.
Dystans znów ten sam. Droga jednak trudniejsza. Szedł dwa razy dłużej
niż poprzednio. Nie przewidział, że będzie mu potrzebny nóż, aby
mógł wyciąć sobie drogę. Dlatego przedzierał się między gałęziami, które
poraniły bardzo całe jego ciało. W końcu — okrutnie pokaleczony, wycieńczony
i wystraszony — dotarł na miejsce.
Nie miał już sił, by celebrować swoje zwycięstwo. Czekał go jeszcze jeden
etap.
Jego oczom ukazała się ogromna góra, dookoła której wiodła droga. Tym
razem nie było mowy o drodze na skróty, góra była zbyt stroma i wysoka,
by mógł ryzykować. Ruszył w podróż, ale coś się w nim złamało.
Ta podróż na szczyt góry w rzeczywistości była dłuższa niż cała droga,
którą przeszedł do tej pory. Nie mógł jednak czekać. Wiedział, że mistrz
czeka na niego na szczycie. Ruszył więc w drogę.
Znów podróżował od świtu do nocy. Od wschodu do zachodu. Wreszcie
dotarł.
Mistrza jednak nie było.
Ostatnimi siłami dotarł do skrzynki pocztowej z napisem „Skarb”. Otworzył
i wtedy zobaczył list zaadresowany do niego. Nadawcą był jego nauczyciel.
„Jeżeli czytasz ten list, a mnie nie ma, oznacza to, że poszedłeś na skróty.
Czekałem na Ciebie na każdym z etapów podróży. Chciałem Ci dodać
otuchy. Chciałem, byś poznał ludzi, którzy mogli Cię przygotować na
sukces. Wybrałeś jednak skróty. To była Twoja decyzja. Wiedz, że Twój
skarb jest zakopany 50 metrów pod ziemią. Chciałem pomóc Ci go wykopać.
Teraz musisz zrobić to sam. Kop więc”.
Młodzieniec był potwornie zły na siebie, że nie posłuchał mistrza. Był
smutny, że go nie ma z nim. Zaczął jednak kopać. Gdy był około trzydziestego
metra, padł z wycieńczenia. Spał przez trzy dni non stop.
W tym czasie ogromne wiatry zdążyły go przysypać. Zaginął na zawsze
trzydzieści metrów pod ziemią i dwadzieścia metrów od swojego skarbu.
Czy był blisko? Bez wątpienia.
Ta historia nauczyła mnie w życiu bardzo wiele. Dzięki niej wiem, że
prawdziwą potęgą są decyzje połączone z działaniem.

Fragment niezwykle inspirującej książki "Czas na zmiany"